Trzy ciała splatają się z dwiema skręcającymi się żmijami. Laokoon, kapłan trojański, napina się, by wyrwać węża od syna, podczas gdy drugi chłopiec wykręca się w ucieczce; mięśnie stają się linami, a twarze płoną strachem i wysiłkiem. To hellenistyczne tour de force przemienia przestrogę w teatr — bogowie karzą Laokoona za to, że nawoływał Troję, by nie ufała drewnianemu koniowi. Wydobyta w Rzymie w 1506 roku i wkrótce ustawiona w Watykanie grupa stała się wzorem dla rzeźbiarzy renesansu i baroku, spragnionych anatomii, ruchu i patosu. Gdy cofniesz się o kilka kroków, ukośny bieg kompozycji czyta się natychmiast: pojedyncza chwila rozciągnięta w kamieniu.
Wskazówki dla zwiedzających
Cofnij się, aby objąć całą przekątną kompozycji; poranne światło najlepiej modeluje formy.
Dlaczego to dzieło jest ważne
To punkt odniesienia dla hellenistycznego dramatu i studium anatomii.
To jedno z kluczowych odkryć, które ukształtowało rzeźbę renesansową.
Na co zwrócić uwagę
Przyjrzyj się skrętom torsów i napiętym mięśniom.
Zauważ, jak węże wiążą kończyny i zaciskają się na szyjach.
Spójrz na twarz Laokoona, w której mieszają się strach, furia i ból.
Ciekawostka
Grupę wydobyto w Rzymie w 1506 roku i zachwyciła Michała Anioła.
Najczęściej zadawane pytania
Tak, ale potrzebne były cztery stulecia i upór jednego archeologa, żeby je odnaleźć. Kiedy grupę wykopano w 1506 roku, brakowało prawego ramienia Laokoona, a przez następne cztery wieki wyrzeźbiono co najmniej siedem ramion zastępczych — niemal wszystkie odważnie wyrzucone w górę i na bok, według projektu Giovanniego Antonia Montorsoliego, ucznia Michała Anioła. W 1905 roku czesko-austriacki archeolog Ludwig Pollak dostrzegł zgięte marmurowe ramię w warsztacie rzymskiego kamieniarza, zaledwie kilkaset metrów od miejsca pierwotnego znaleziska. Podejrzewał — słusznie — że należy ono do Laokoona i podarował je Watykanowi. Ramię leżało w magazynie aż do restauracji z lat 1957-1960 pod kierunkiem Filippa Magi, kiedy otwór po wiertle w ramieniu idealnie dopasował się do otworu w barku. Zgięta, obronna pozycja w końcu zastąpiła heroiczną.
W 1506 roku, kilka minut po wydobyciu rzeźby z ziemi, papież Juliusz II wysłał na miejsce Michała Anioła i architekta Giuliana da Sangallo. Vasari zapisuje, że Michał Anioł twierdził, iż brakujące ramię było zgięte ku głowie, a nie wyciągnięte na zewnątrz. Renesansowi i barokowi restauratorzy ignorowali go przez stulecia i nadali Laokoonowi ten dramatycznie wyciągnięty gest. Kiedy w 1960 roku zamontowano autentyczne ramię odnalezione przez Pollaka, było zgięte dokładnie tak, jak powiedział Michał Anioł — na podstawie samego odczytania mięśni.
Przedmiot sporu, a odpowiedź zmienia całą opowieść. Pliniusz Starszy nazwał rzeźbę dziełem trzech rzeźbiarzy z Rodos — Agesandra, Atenodora i Polidora — i traktował ją jak oryginalne arcydzieło; Watykan przyjmuje tę interpretację i datuje ją na około 40-20 p.n.e. Część badaczy uważa marmur za rzymską kopię zaginionego hellenistycznego brązu, na podstawie porównania z rodyjskimi warsztatami tego okresu. Nie ulega natomiast wątpliwości jej wpływ: w ciągu kilkudziesięciu lat od ponownego odnalezienia w 1506 roku przekształciła sposób, w jaki artyści renesansu i baroku myśleli o ciele ludzkim w skrajnym napięciu.
Laokoon był kapłanem trojańskim, który ostrzegał współobywateli, by nie wprowadzali greckiego drewnianego konia do miasta, sprzeciwiając się wprost woli bogów sprzyjających Grekom. Atena (lub Posejdon, zależnie od źródła) zesłała dwa morskie węże, aby uciszyć jego i jego synów, zanim zdołają przekonać Troję do spalenia konia. Uwieczniony w kamieniu moment to właśnie owo uciszanie: ostrzeżenie zignorowane, kara w trakcie zadawania. W poemacie w kolejnej scenie Troja wprowadza konia do miasta, a nocą miasto pada.
Oferty last minute
Znajdź najtańsze oferty last minute, aby odwiedzić Muzeum Pio-Clementyńskie i zobaczyć Laokoon i jego synowie na własne oczy!